Zlot XIV – Borne Sulinowo. Ten Zlot na samym początku był owiany nimbem tajemnicy. W końcu zaplanowany został w miejscu jeszcze niedawno nie istniejącym na mapie Polski. Założone z polecenia Hitlera, zaanektowane po II wojnie przez Rosjan, na mapie Polski funkcjonowało jako „tereny leśne”. Wokół rozciągnięta była strefa zamknięta, której granice przekraczali jedynie wybrańcy. W 1993 roku zostało przekazane ludności cywilnej.

25 lat później teren został najechany przez kawalerię na motorach! Poznaliśmy wyjątkowych ludzi, którzy wprowadzili nas w „ducha minionych czasów”. Pokazali nam miasteczko opisując ówczesne realia, zwyczaje, zasady i przepisy. Spaliśmy w kwaterach generalskich, a w menu obowiązkowo znalazł się kawior, choć to nie on zdobył najwyższe uznanie – mieliśmy okazję zjeść świeżo złowione sieje i sielawy z pobliskiego jeziora. Jedzenie wyborne, obsługa fantastyczna. W wybornych humorach udaliśmy się na pobliski poligon, gdzie mieliśmy zorganizowany konkurs strzelania – dla zwycięzcy nauka jazdy i samodzielne kierowanie samobieżną haubicą 2S1 Goździk. Zwyciężczyni brawurowo przeszła szkolenie, po czym zaimponowała wszystkim miłośnikom driftingu, gdy ruszyła z impetem potężną maszyną! Ci, którym udało się oderwać wzrok od tej zjawiskowej sytuacji, zapakowali się czym prędzej do potwora o nazwie PTSM – amfibii służącej do przepraw desantowych. W rękach Kamila ta bestia pokazała nam co to znaczy okiełznana moc. Wrażenia nieprawdopodobne. Kto nie zdążył zamknąć szczęki, zbierał ją z podłogi!! A to jeszcze nie był koniec atrakcji! Niby niepozorna ciężarówka URAL z napędem 6×6, zaprezentowała nam uroki off-roadu w niespotykany dotąd sposób. Pogoda sprzyjała nam w te dni wyjątkowo. Aż żal było opuszczać ten przepiękny zakątek!